Ktoś się mnie ostatnio zapytał o jakiej rzeczy marzyłam w gimnazjum, co najbardziej chciałam...
czego pragnęłam.
W mojej głowie zabrzmiał śmiech, wiedziałam.
Nie chciałam rzeczy.
Chciałam czegoś więcej, żeby moja mama była zdrowa, albo chociaż brała leki i była w miarę szczęśliwa, żeby wszyscy których kocham długo żyli, najlepiej żeby byli nieśmiertelni, nierealne wiem.
Dziecięce marzenia.
Żeby byli zdrowi i szczęśliwi, a ostatnie, żeby ktoś mnie pokochał, żeby został, i żeby to było na lata.
Z wzajemnością, nie na chwilę. A najważniejsze, żeby to była zdrowa relacja, a nie związek w którym się człowiek męczy. Nie chciałam rzeczy. Na co mi rzeczy ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podobał Ci się ten post?
Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz!
(To daje ogromną motywację, a przede wszystkim to fajne uczucie, że ktoś czyta to, co piszesz, i dzieli się się swoją opinią ♥)
Serdecznie dziękuję ♥
*spam oraz obraźliwe komentarze nie będą akceptowane* (ಠ⌣ಠ)
P.s. Nie wiesz co robić rób dobro ♥