wtorek, 5 czerwca 2018

5 czerwca koniec znajomości

Koniec przyjaźni.
Wlaśnie skończyłam płakać, co raz się zepsuło nie da się już naprawić, boli, znowu ,ale inaczej. Boli bardziej, nie mogę oddychać, a wręcz wewnętrzne się dusze bo wiem ,że już nic nie mogę naprawić ani zmienić, zrobiłam podsumowanie tego co źle zrobiłam ale rozumiemy jak się coś traci. Słońce świeci, jest ładna pogoda, a ja mam ochote wrócić jak najszybciej do domu, zamknąć się w łazience, rozpłakać, dlaczego to tu pisze ? Nie mam komu już tego powiedzieć, mam ochotę ściąć włosy i już nie wiem czy chce iść na akademie sztuk pięknych, mam ochotę wrócić do tego jaka byłam kiedyś. Wiedziałam, że nie warto nawiązywać przyjaźni skoro potem trzeba tak cierpieć, dopiero miałam wrażenie że wszystko będzie w porządku, teraz już wiem że wszystko bedzie inne, nie takie same, znowu bolesne. Przepraszam znów żałuje że żyje, wiele bym zmieniła jakbym mogła cofnąć czas, dopiero wyzdrowiałam z jednych znajomości, teraz będę się leczyć przez kolejną.
Czasem myślisz to ta przyjaźń na całe życie. Ja już wiem że nie chce kolejnych. Nie chce żeby tak mi zależało, a na końcu bolało, wole nie czuć. 

sobota, 19 maja 2018

życie ci ucieka

Cierpienie i ból są nieodłączne od rozległej świadomości i głębokiego serca.
 Myślę, że ludzie naprawdę wielcy zawsze muszą odczuwać na świecie wielki smutek... - Dostojewski
Właśnie za oknem pada deszcz, a krople odbijają się o parapet. A ja czuję we wnętrzu jakiś ucisk, jakąś pustkę. Ostatnio patrzę na datę i widzę jak szybko upływa czas, nie wiem czy to moja depresja wróciła, czy wrócił smutek i strach przed końcem, ale czuje to mocniej, czuje to w kościach, ściska mnie w gardle. Być może to pogoda, bo od trzech dni jest smutno i szaro, na zmianę pada. Jakby to były łzy świata nad ludzkim losem. Wiecie, pamiętam jak miałam sześć lat, może siedem, albo byłam trochę starsza, ale to już nie ważne. Dostałam swój pierwszy telefon, bardzo się cieszyłam, była to nokia , grałam wtedy w węża godzinami, nie wiem czemu, ale spojrzałam wtedy na kalendarz, i zaczęłam przewijać lata, był chyba 2006, więc miałam sześć lat, ale jak już wspomniałam dokładnie nie pamiętam, zaczęłam przewijać do tyłu.. i łał tyle minęło, byłam chyba ciekawa jakiego dnia  się urodziłam, haha nigdy nie mogę tego zapamiętać, był to piątek.( nawet teraz musiałam sprawdzić ) Wracając, zaczęłam przewijać lata do przodu.. 2008.. 9.. 12.. 19.. 30.. (niestety kalendarz miał tylko daty do trzydziestu iluś, o ile dobrze pamiętam.) I wtedy pomyślałam, że czas naprawdę szybko leci, że zanim się obejrzę będę starsza. Gdybym mogła porozmawiać z małą mną, powiedziałabym jej, żeby się nie przejmowała tym co ludzie mówią, żeby wierzyła w siebie, że da rade, nawet nie wie ile ciężkich chwil przezwycięży i ,że będą to tylko chwile - miną, gdybym mogła cofnąć się w czasie, weszłabym do tego małego pokoju o zielonych ścianach i położyłabym się obok mojej mniejszej wersji i złapałabym ją za rękę, i zaczęła mówić ;
Cześć, może jeszcze tego nie wiesz, ale chciałabym ci powiedzieć, żebyś korzystała z życia, dużo się śmiała, nie zamykała w czterech ścianach, tylko była otwarta na przygody, dasz sobie radę, czasami będziesz płakać, ale pamiętaj płacz szczerze, wypłacz się dobrze, potem się uśmiechniesz i pójdziesz dalej i tak będzie za każdym razem, zobaczysz jaka silna będziesz. Powiem ci ,że poznasz wielu różnych ludzi, o wielu różnych charakterach, chciałabym ,żebyś umiała odróżniać, że nie ma złych ludzi, są tylko  złe zachowania, jeśli ktoś cie zrani, nie obrażaj się, proszę, wybacz tym osobą, nie zamykaj się w sobie, otwórz się na ludzi, na świat, na życie. Zawsze odbieraj telefony, bo może się okazać ,że pewnego dnia, będziesz siedziała sama, wieczorem i pragnęła rozmowy, dlatego ważne jest ,żebyś się nie odwracała od ludzi, musisz dążyć do kontaktu z nimi, zawiązuj więzi, musisz mi uwierzyć, przydadzą ci się te znajomości. Oczywiście, będą też ludzie, którzy będą w twoim życiu przez chwilę, musisz wiedzieć, że każdy kogo spotkasz, ma do przekazania tobie jakąś lekcje, pamiętaj, żeby się jej nauczyć. Chcę też ,żebyś dużo pisała, dużo rysowała, najważniejsze dobrze się bawiła. Twórz, wyrażaj siebie. Może też okazać się ,że pewnego dnia zapomnisz o tym jaka jesteś naprawdę, ale spokojnie, zatrzymaj się na chwilę, przejrzyj stare zdjęcia, zapewne wtedy sobie przypomnisz. Wiem ,że zajmuje ci już dużą chwilę, mała. Więc powiem tylko, bądź dobra dla innych, czy to ludzi, czy zwierzętą, pomagaj, idź z wiarą, nigdy przenigdy się nie poddawaj.
 

środa, 16 maja 2018

O co chodzi ze studiami ?

Studia - trudno opisać czym są. To trzeba odczuć na własnej skórze.
Słownik pojęć, który przyda się dla maturzystów, przyszłych studentów którzy nie ogarniają, tak jak ja ;


studia stacjonarne - dzienne ( zajęcia odbywają się w dni powszednie)

studia niestacjonarne - zaoczne (weekendy - zjazdy od piątku do niedzieli)

Studia jednolite magisterskie - to trwające 5 lat studia zawodowe, kończące się uzyskaniem tytułu magistra.

wtorek, 15 maja 2018

Wpływamy na siebie nawzajem

Trochę to dziwne, nie uważasz?
Że bliscy stają się dla siebie dalecy i trwają w tym tak dla zasady, bo przecież obojgu to doskwiera. Trochę to dziwne, że ludzie potrafią zamknąć usta mając sobie nadal wiele do powiedzenia... To bardzo dziwne znać kogoś dobrze i udawać, że się go nie zna wcale...
Wydaje mi się ,że jesteśmy tym pokoleniem ,które wszystko dogłębnie czuje i analizuje. Czekamy na coś nie wiadomo na co, ignorujemy ludzi, którzy nas krzywdzą - nie wybaczamy ,a jak się obrażamy to na zawsze. Jak mówimy, że nie ważne, to jednak ważne, ale nie mówimy co czujemy, uczucia dusimy w sobie co potem nas wyniszcza. A
Martwimy się na okrągło, siedzimy do późna, czasem nie śpimy, jesteśmy nerwowi, tacy zestresowani. I dostajemy jeszcze ciosy po twarzy od życia ? przypadku ? przeznaczenia ? Sama nie wiem, od losu ? ludzi ? Czy bardziej od siebie samych ? Staramy się być obojętni, co słabo nam wychodzi bo i tak wszystkim się martwimy na sto procent. Uporczywie do czegoś dążymy, a nasz wzrok niszczymy godzinami patrząc w telefony, emocje zastąpiły różne memy, czy emotki. Staramy się być nad wyraz perfekcyjni, ciągle patrzymy w lustra i chcemy coś zmieniać. Tu za grubo, tu coś wystaje, jesteśmy wiecznie niezadowoleni, z naszych ciał, albo twarzy. Dziewczyny chodzą w maskach z makijażu, starając się ukryć za warstwami pudru, nie umiemy już być sobą, tak jak kiedyś. Ale kiedy to kiedyś było ? Bardzo dawno temu.. Uporczywie pragniemy zmiany, czasem nic nie robiąc tylko śpiąc i narzekając na życie.

matura.. matura i prawie po maturze

Co dalej ?
Niby wiedzieliśmy, ale nikt nas na to nie przygotowywał. No dobra, może mnie.
A może wiedziałam ?
Jeszcze jutro ustny polski ,a 17 angielski.
Jeszcze zanim usiadłam i zaczęłam pisać, miałam tyle pomysłów.

czwartek, 10 maja 2018

nocne myśli

Co jeśli ci powiem ,że w ciągu ostatnich lat wszystko uległo zmianie ? Śmiesznie strasznie prawda ?
Wiem. Już chyba trochę odnajduję się w trudnej sprawie, pewnie po to ,aby za chwilę znowu się zgubić.
Wiem jaka chce być, chociaż może w połowie, ale wiem czego nie chcę.
A mianowicie nie chce być taka jak większość.
Bawi mnie ten świat, wszyscy patrzą w telefony, nie patrzą na siebie, uśmiechają się do komórek, do monitorów, jakby to byli ludzie. Uśmiechają się do rzeczy, zużywają i wyrzucają, jak ludzi, do śmieci.
Straszne. Coś się chyba nie jest tak jak być powinno. Wynaleziono telefon do rozmów. Rozumiem, ale żeby zatracić się aż tak ,żeby gubić po drodze ludzi, którzy są obok ? na rzecz czego ?
Mam koleżankę, nie wiem, może miałam, może mam. Nasza relacja stała się strasznie śmieszna, wiecie ona nie ogląda telewizji, ale to nie problem, problemem jest ,że jest uzależniona od komórki, może nie od niej samej, ale od obcej osoby z którą non stop pisze, nie widziała jej na żywo. Ale jej wierzy.
O ironio, staram się pojąć wiele rzeczy, ale żeby olewać znajomych, którzy są tuż obok. Nie umiem z nią już rozmawiać, staram się , zależało mi na tej znajomości, rok, dwa temu, wszystko było świetnie. Teraz, ja już jej nie znam. Rozumiem ,że można lubić z kimś pisać, rozumiem wszystko, ale to cholernie boli jak zostawia nas osoba na której nam zależy, szczególnie jeżeli zawodzi jako przyjaciel. Ja jestem tą stroną która dostaje ciosy, ona nic o tym nie wie, bo ilekroć rozmawiamy o ile rozmawiamy, bo czasem milczymy, chyba to w większości, nie żeby mi przeszkadzało, ale miłoby było jakby coś było.
Chociaż jakaś głębsza rozmowa, jak kiedyś. Wspólne spotkania, cokolwiek. Przeraża mnie to, jak widzę
kiedy małe dzieci trzymają telefony, smartfony tablety, bóg wie co w ręce, zamiast śmiesznej lalki. Nie patrzą na świat, bo mają wirtualnie fałszywą rzeczywistość. Nie widzą motyli, nie chodzą po drzewach, nie cieszą się naturą jak dawniej, straszne.

czwartek, 3 maja 2018

nie wiem gdzie zmierzam


Jutro matura z polskiego, ja wogóle się zastanawiam jak do niej dotrwałam i wogóle jak tak szybko zdałam dyplom ,męczy mnie to ,że dopiero byłam w pierwszej klasie gimnazjum i wyobrażałam sobie ten moment, wręcz miałam wszystko poukładane, a tu już minęło sześć lat w plastyku i myślałam ,że będę wiedzieć co dalej, ale kompletnie nie wiem, więc czuję się trochę zagubiona. Pewnie większość też to przeżywa, sama matura mnie nie martwi, ale co po niej, kompletnie nie wiem. Patrząc po znajomych mniej więcej wiem co komu siedzi w głowie. Właśnie do mnie docierają te rzeczy, o których wolałabym nie wiedzieć. Znajoma z podstawówki już urodziła. Czysty szok. Niby wiedziałam ,że nie jesteśmy już tacy sami jak kiedyś, ale jednak. Cieszę się ,że poszłam sześć lat temu do innej szkoły, bo szczerze nie wiem kim byłabym teraz i chyba nie chciałabym wiedzieć. Mam wrażenie ,że chcę czegoś więcej, że licze na coś więcej, szukam czegoś, ale ironią losu jest ,że nie wiem co to dokładnie jest, może sens ? 

czwartek, 26 kwietnia 2018

przemyślenia

Czasami uporczywie czekasz, aż ktoś poda ci rękę , w końcu zauważasz ,że nikogo nie ma i nikt ci jej nie poda, nikt się nie uśmiechnie, nikt nie pomoże. Chociaż zdarzają się tacy ludzie, że w momencie twojego potknięcia i wpadnięcia do wody, uporczywie próbują cię ratować, chociaż się z każdym słowem pogrążasz.. . - by me
 Tak miałam dwa dni temu na obronie dyplomu z histori sztuki, kiedy w momencie stresu, wszystkiego zapomniałam, chociaż jeszcze moment temu, kiedy nie siedziałam przed komisją wiedziałam wszytko i znałam odpowiedzi na wszystkie trzy głupie i łatwe pytania. Pani z histori sztuki, jedna jedyna, bardzo miła, starsza już kobieta, która wiele przeżyła, starała się mi pomagać, ratowała mnie, kiedy ja zapomniałam języka w gębie, uśmiechała się - wspierała mnie, wiecie jak to jest kiedy ma się pecha, pewnie tak, kartkę miałam pustą nic nie napisałam, jak na złość długopis mi się wypisał, o ironio, z moimi przygodami to tylko książkę napisać. Było mi cholernie głupio, byłam zażenowana, wyrzuciłam niebieski długopis do niebieskiego kosza. Wyszłam z sali, byłam zła, załamana, nienawidziłam siebie. Koleżanka z klasy, która siedziała z dużą przerwą w ławce za mną, była przy mojej odpowiedzi, bo sama moment temu siedziała na moim miejscu, i gdy wychodziłyśmy już z sali pierwsza była tuż za mną i widziałam jak wtedy na mnie spojrzała, coś we mnie pękło.
Czułam ,że stać mnie było na wiele więcej, niż właśnie zrobiłam.

W psychologi zdarza się takie pojęcie "błysk", kiedy nagle uśwadamiasz sobie coś,
 co było oczywiste od lat. Zrozumiałam ,że nie ważne ilekroć będę zła, niektórych rzeczy jak i ludzi nie zmienie. Pojęłam ,że w tym marnym życiu, jedyne za co jesteśmy odpowiedzialni i mamy jakiś wpływ to za siebie, za nasz charakter i to w jaki sposób zachowamy się w stosunku do ludzi, jak i sytuacji z którymi musimy się zmierzyć na naszej drodze życia. Wszystko co robimy i jak robimy ma wpływ na nas jak i na osoby czy zwierzęta ,które nas otaczają, jeżeli my sami o siebie nie zadbamy to nikt inny tego nie zrobi. Czasem się zdarzy ,że ktoś pomoże. Ale w większości wszystko co robimy , czy pracujemy czy się uczymy, to nie robimy tego dla innych, tylko dla siebie. 

piątek, 20 kwietnia 2018

stres

Wish we could turn back time, to the good old days
Ostatnio nie pisałam, w sumie nie wiem dlaczego, chociaż to mi pomaga, obecnie bardzo się boję i stresuje, już nawet nie samą maturą, bo to zajmuje mi w myślach tylko 1%, a koleje 99% zajmuje mi przerażenie, zabawne, nie myślałam ,że będę przechodzić przez jakieś takie załamania, że będę podłamana i to pod koniec. Wszystko miało wyglądać inaczej, chociaż wiem jedno, że nie wszystko         w tym roku wyszło tak jakbym chciała. 
Szczerze, to sześć lat temu, może siedem, między 11, a 12 rokiem, marzyłam ,że chce być dorosła, pewnie jak większość dzieci, i życzyłam sobie. 
"zanim się obejrzę... będę.. "
Wtedy to było takie proste, skończę szkołę, wybiorę jakieś studia i w międzyczasie będę pracować, będę kimś, tak mówiłam. Głęboko wierzyłam ,że zdarzy mi się niesamowita historia, tak mówiłam. Czy to nie zabawne co narzuca nam życie, jak i społeczeństwo, jakieś określone wymagania. Szkoła, liceum, studia, praca, rodzina, jeżeli ci się uda możesz w między czasie stać się sławnym, robić coś dobrego dla innych, wygrać milion czy wyjechać w jakąś podróż dookoła świata, nie wiem, cokolwiek. Ale nie wszystkim to się udaje. Są takie szare jednostki o których nikt nigdy nie usłyszy, a były, coś robiły, ale śmieszne, nikt ich nie będzie pamiętał, bo w żaden sposób nie były znane, a przecież przez chwilę tu były - żyły. A być może warte były, żeby ktoś znał ich historię.

Co najbardziej mnie poraża ? To chyba, że zdałam sobie sprawę, że nie wiem, co tak dokładnie chcę robić w życiu i właśnie tego bardzo się przestraszyłam. Taki moment przejścia jest naprawdę ciężki. Następnym ciężkim momentem jest, kiedy zdasz sobie sprawę, że nie istnieje to przebudzenie na które tak uparcie liczysz i czekasz ,że się wydarzy, że nagle nie staniesz się dorosła, odpowiedzialna. Zdajesz sobie sprawę że wszyscy wokoło improwizują, a studia szybko przelecą, tak jak ostatnie lata, a przyszłość jest wielką niewiadomą. Chociaż mniej więcej spodziewasz się, co się wydarzy. 

wtorek, 17 kwietnia 2018

nie kończy się świat

Jak nie dasz rady, to znaczy, że nie dasz rady. A nie, że kończy się świat. Jeśli się nie wyrobisz, to znaczy, że się nie wyrobisz. A nie, że nie można na Ciebie liczyć. Kiedy nie zadowolisz wszystkich, to znaczy, że nie wszyscy będą zadowoleni. A nie, że jesteś bezwartościowy. Kiedy poniesiesz porażkę, to znaczy, że poniesiesz porażkę. A nie, że jesteś porażką.

niedziela, 1 kwietnia 2018

Wieje wiatr Pachnie wiosną i wiem

Take your broken heart, make it into art.

piątek, 30 marca 2018

kruchość

W kulturze Japonii znaczenie drzewa wiśni ukształtowało się setki lat temu. Kwiaty wiśni symbolizują kruchość i wspaniałość życia. To przypominanie tego, jakie życie jest piękne, niemal przytłaczająco piękne, ale również boleśnie krótkie.

czwartek, 15 marca 2018

ciesz się chwilą

“Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca. Jeśli będziesz próbowała wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności.”

środa, 14 marca 2018

niedziela, 11 marca 2018

Coco (2017r.)

Śmierci boimy się dlatego, że często świadomie musimy rezygnować ze wszystkiego, na czym bardzo nam zależy. Musimy wycofać się z posiadania, z marzeń, z tożsamości. Na rzecz czegoś, czego tak naprawdę nie znamy, co jest dla nas dalekie, w zasadzie nieprzyswajalne. Podświadomie nie chcemy tego rozumieć, wolimy o tym nie myśleć.
Po obejrzeniu coco, nie dziwię się ,że film dostał oskara. Temat śmierci jest słabo poruszany, zazwyczaj wszystkie bajki kończą się w miare optymistycznie, a umierają tylko źli bohaterzy, chociaż ta animacja również miała dobre zakończenie, była nadwyraz wzruszająca, poruszenie po zakończeniu filmu, towarzyszyło mi dość długo, byłam zaskoczona pięknem animacji. Oglądając bardzo zżyłam się z postaciami, płakałam parę razy, w paru momentach. Film jest bardzo dobry, tak jak mówiłam piękny graficznie.
   
Chociaż w Vincencie malowało tylu artystów, którzy włożyli w to dobrych pale lat, nie mówiąc godzin, po obejrzeniu coco jednak ten film zdecydowanie podbił moje serce. Skusiłam się bo wiele osób już mi go polecało, a ja odkładałam to jak najdłużej, zdecydowanie warto zobaczyć.

piątek, 9 marca 2018

Moje przemyślenia z 15 marca 2016 roku.. jak ten czas leci.

Całkiem już zapomniałam o tym co kiedyś napisałam, ale przez przypadek otworzyłam to dzisiaj i postanowiłam się podzielić, zdjęcia są z dzisiaj, tekst z 2016.
------
Gdy już się pożegnaliśmy ogarnęła mnie dziwna tęsknota, dokładnie nie wiem za czym bardziej.. czy za tymi ludźmi, czy za tym szczęśliwym czasem jaki u nich spędziłam.
Zrobiło mi się przykro. Znowu. Jak muszę się pożegnać z czymś, co dopiero polubiłam, ale tak było zawsze, odkąd byłam mała.. już wiedziałam ,że taki sam piękny dzień się nie powtórzy, że takiego dnia już nie będzie, i może dlatego i teraz ogarniała mnie taka dziwna melancholia. Pamiętam jakby to było niedawno, a jednak jest już to tak odległe..  Spędzałam całe dnie u kuzynki, oglądałyśmy filmy, nieśmiało rozmawiałyśmy.., kiedy moja ciocia, mojej mamy siostra ,a jej mama żyła, ten dom przepełniony był szczęściem, radością, niewidzialną magią, której się nie dostrzegało, ale się czuło.. niestety zawsze ,gdy kończyły się wesołe rozmowy i ucichały powoli śmiechy, zaczynały się pożegnania.. , które trwały wieczność, chociaż było to w rzeczywistości tylko kilka nieszczęsnych minut, wtedy mocniej mnie bolało, i powoli zaczynałam już odczuwać nadchodzącą nostalgię, ale nigdy nie wiem, czy bardziej rozstanie, czy zrozumienie, że mogę więcej w życiu tych ludzi nie spotkać - bolało bardziej.
Później za nim się obejrzałam, siedziałam już w samochodzie.., razem z moimi rodzicami słuchając radia, ale mimo ,że grało, a oni rozmawiali, dla mnie było bardzo cicho. W głowie cały czas szumiały mi niedawne rozmowy, słyszałam śmiech i radość, ale wtedy nie zdawałam sobie aż tak dużej sprawy, że każde wyjście z tamtego domu, oznaczało coraz szybszy koniec naszych spotkań.  Byłam za mała ,aby to zrozumieć, ale wrażliwością, zawsze przewyższałam innych, może dlatego czułam się zawsze taka osowiała, gdy musiałam być w tym samochodzie, i patrzeć przez to nieszczęsne okno na migające widoki ciemności i światła, przebłyski ludzi, z którymi przez chwilę splotły się moje drogi, za które poczuwałam i czuję wdzięczność, że chociaż przez chwilę byłam w ich życiu, może nawet jeżeli oni mnie nie widzieli, byłam, bo ich widziałam, mijałam, a może lepiej byłoby napisać migałam przed oczami srebrnym samochodem, czy tak było by lepiej ? może tak, sądzę ,że i tak.. to.. . nie za dużo zmieni ponieważ to było tylko kilka szybkich sekund.
Stanęłam przed windą, gdy nacisnęłam już srebny przycisk ,który z ciemnego zmienił się na rażący niebieski, wszystko wydało mi się takie zabawne.. Ale zawsze tak jest, jest wesoło następnie smutno, ale to tylko dlatego, że musi być źle, aby potem mogło być dobrze. Musi na chwilę się zachmurzyć, abyśmy mogli wiedzieć, co to znaczy szczęście.. .
Winda nadjechała, otworzyłam ciężkie brązowe drzwi, z powoli już blakniejącym numerem sześć, weszłam, drzwi się zamkły, nasiłam przycisk w dół, a potem nie wiem dlaczego, powiedziałam na głos.. ; - Moje życie, jest jak jazda tą windą, mimo ,że nie chcę, zawsze jadę w dół, chociaż zmierzam do góry. haha, co za ironia. - wydukałam, a w moich oczach, zaległa słona woda, nie chciałam płakać, ale to zrobiłam. Mam wrażenie, że moje oczy się nie zmieniają, kiedyś przepełnione szczęściem, dziś przepełnione tęsknotą i smutkiem. Zastanawiam się czy to widać, czy ludzie to widzą.. ,ale tak nie jest, i nigdy nie było. Bo nawet jak się śmieję, nie śmieję się szczerze, udaję, stwarzam pozory zadowolonej z życia, ale tak naprawdę nie mogę przeboleć tego, co mnie otacza, tego co się dzieje, i co może się za chwilę wydarzyć.
Jednak moje życie, jest jak ta przeklęta widna, waha się, raz w górę  ,raz  w dół, taką zmianę mam wydarzeń, jak i nastroi. Nieokreślone uczucie w mojej klatce piersiowej nigdy nie zniknie. Tego już się dowiedziałam.
Wyszłam z windy, i zmierzam ku wyjściu, otwieram drzwi za drzwiami, wychodzę na zewnątrz i w końcu jestem w stanie złapać oddech, oświetlają mnie ostatnie promienie, kończącego się już dnia. Łapię je całą sobą, patrzę w niebo. I teraz wiem ,że będzie dobrze.
Może nie będzie tak zawsze, może nie może, ale bywa, za co jestem wdzięczna. Obserwuję odcienie zmieniającego się z każdą upływającą minutą nieba, teraz jest jasno różowe, z różnymi odcieniami złota i błękitu, oraz bieli rzucającego się zachodu. Znów ogarnia mnie szczęście, ale zawsze jest tak ,gdy patrzę w niebo, wtedy czuję, że mogę więcej. I to robię, staram się bardziej, ponad moje siły do ostatniego tchu. Koniec, może być też początkiem, na coś zupełnie nowego.. świeżej , albo raczej nowej przygody.
Takie jest już życie, nie możemy go zmienić, musimy tylko je zaakceptować, tak jak wszystko to, co odczuwamy, każde nasze uczucie jest tak samo ważne, jak i piękne. Dlatego jesteśmy ludźmi, starajmy się być dobrzy, i tak właśnie postępować, aby móc to otrzymać w zamian.

first you, later others

Uwierz mi, nie istnieje jednostronna przyjaźń. Nie istnieje taka możliwość, żebyś całkowicie uczciwie ofiarował komuś swoją przyjaźń i nie otrzymał w zamian takiej samej czystej przyjaźni. ... Prawdziwa, czysta przyjaźń jest jak światło. Nie można go zgasić. Kiedy się pojawia, oblewa wszystkich i wszystko swoim blaskiem. I przyciąga do siebie inne równie słoneczne osoby. Nie ma w tym ani cienia fałszu czy manipulacji. Jest tylko czysta radość z przebywania w swoim towarzystwie.
- B. Pawlikowska " Księga kodów podświadomości "
 Znam tyle fajnych, ładnych dziewczyn, które są same i tyle przypadków beznadziejnych nie raz z góry skazanych na brak powodzenia, które są z kimś - te fajne nie są wcale płytkie, najczęściej zadbane, modnie ubrane, z ambicjami, takie dziewczyny, z którymi można iść i gadać o wszystkim, które kochają pomagać, uwielbiają czytać, na których można po prostu polegać, i umieją  sobie radzić same. Inteligentne, nie gadają bez sensu, kiedy nie wiedzą co powiedzieć, typ trochę takich romantyczek, trochę idealistek, którym kiedyś coś tam nie wyszło, które przez coś przeszły i przez to ( choć nie zawsze ) mają problemy. Które były zranione, nawet nie zawsze przez miłość ,ale ogólnie, przez ludzi, przyjaźnie, kiedyś się z kimś rozstały, a teraz są same...i czasem przez to cierpią.I ja wiem, nie liczy się wygląd, a ważne jest wnętrze, jednak osobiście twierdzę, że przed zadbaniem o kogoś, powinniśmy zadbać o siebie. Nie uratujemy nikogo, nie będziemy wolni, jeżeli sami będziemy ranni - szukający pomocy. Jeśli jakkolwiek zranieni, będziemy chcieli być z kimś, przy kimś, nie wiedząc czego sami chcemy, co lubimy - nie będziemy podążać własną ścieżką, tylko będziemy szli za kimś. Dotknijmy spraw ważnych , dziewczyny, odważmy się, nie patrząc już na innych tylko na siebie, żyć. Przecież dziewczyny, które mają poukładane w głowie i jeszcze fajnie wyglądają, też istnieją! I zazwyczaj to one, kiedy zmywają makijaż po powrocie do domu, smutnieją, czasem płaczą ...co jest z tymi ludźmi, którzy odważyli się je skrzywdzić ?
co z nimi nie tak ?

czwartek, 8 marca 2018

Women's Day

Wyrzuty sumienia istnieją. Są bezużyteczne i zjadają człowieka od wewnątrz.
- Wiesław Myśliwski - ' Traktat o łuskaniu fasoli '
Nie staraj się przekonywać ludzi na siłę, bo to niemożli­we - praw­da je­dynie wówczas ma wycho­waw­czą siłę, gdy sam ją od­kry­wasz - i nie po­pisuj się, że ni­by coś wiesz.
Każdej Pani, życzę dzisiaj odwagi w dokonywaniu wyborów, czasem zboczenia z wytyczonej ścieżki na rzecz nieznanej, ale wymarzonej drogi. Uśmiechu, bo śmiech to zdrowie. Wytrwałości w realizacji celów, niepokorności w dążeniu do szczęścia oraz sukcesów. Sukcesów, które często są niewidoczne dla oka i tylko kobieta potrafi je zauważyć. Wstawania z kolan, nawet gdy nie zauważysz żadnej pomocnej dłoni,  pamiętaj ,że w końcu masz swoją. Wstawaj sama - silniejsza, musisz sobie pomóc, warta jesteś uratowania. Krzycz, gdy wszyscy będą obojętni. Bądź dobra, ale walcz o siebie. 
 Stań się słońcem, niech wszyscy cię zobaczą. ~  motywacji .!

Daydream

Cały świat to scena,
A ludzie na nim to tylko aktorzy.
Każdy z nich wchodzi na scenę i znika,
A kiedy na niej jest, gra różne role.
Dlaczego zawsze jak układam sobie życie, jakaś osoba ,którą kiedyś znałam do mnie pisze. Po roku, od ostatniej próby kontaktu ze mną, nie odpowiadając nawet na ostatnią wiadomość, którą do niej napisałam. To zadziwiające, jak ludzie z dnia na dzień mogą stać się nieznajomymi, jak z dnia na dzień może nastać cisza, jak sześć lat może minąć, w ciągu wydawałoby się godziny. 
Przerażające jest to ,że wszyscy żyjemy na tej planecie, czy tego chcemy, czy też nie, a nie umiemy ze sobą rozmawiać. To jest straszne. Jak ludzie szybko odpuszczają.. Jak człowiek z dnia na dzień, znika, nie umiera, tylko znika z naszego życia, żyje gdzieś indziej, a my nie rozmawiamy tak jak kiedyś, znów zaczynamy wspominać, i tęsknimy nie za tym człowiekiem ,który jest teraz, tylko za tym, którym kiedyś był, za tymi czasami, w których łudziliśmy się ,że nic się nie zmieni.

noc

Mam wrażenie, że w nocy smutek jest dotkliwszy. Przeszywają nas nasze pragnienia, łączące się ze wspomnieniami, osobami, marzeniami, miejscami.. chyba w nocy dotyka nas prawda. Stajemy się spokojni, może najlepsze życiowe decyzje powinniśmy podejmować w nocy. Może byłyby lepsze od podejmowanych w dzień - szczere. W nocy jesteśmy szczerzy i otwarci, po paru bezsennych godzinach, zdecydowanie jesteśmy lepsi.

środa, 7 marca 2018

ocalić chociaż jedno życie

Zbyt często mylimy brak czasu
z brakiem szczerych chęci.
Zastanawialiście się kiedyś nad tym co dzieje się na dworze, kiedy większość ludzi w mieście śpi ? Gdzie ulice są puste i nie ma żadnej żywej duszy, ale jednak ktoś jest. Zawsze są te dwie, trzy dusze, które nie śpią. Skądś wracają, gdzieś jadą, bądź dokądś zmierzają. Jest 2:36.
Tak ja nie śpię, właśnie niedawno, jakieś dwadzieścia minut wcześniej o 2:16, położyłam się na łóżku i szperałam sobie w telefonie. Mieszkam na pierwszym piętrze czteropiętrowego bloku mieszkalnego, cały budynek ma zgaszone światła, tylko w moim pokoju się świeci. Blok na przeciwko też - czteropiętrowy, tam nie śpią cztery okna, może pięć bo w jednym oknie pali się lekko lampka. Reblogując, szukając gifów, z ciszy wyrywa mnie krzyk. Obok mnie leżał mój kot, momentalnie poderwał się głową do góry. Cisza. I znów jakieś hałasy. Krzyk. Jakaś kobieta. Ja przerażona. Wstaję i podchodzę do okna, ale niczego tam nie widać. Słyszę też głos, mężczyzna.. Znowu jakieś krzyki. Boże, myślę, wszyscy śpią, żywego człowieka nie ma. A tu jakieś dantejskie sceny pod moim blokiem. Cisza. Staram się coś dostrzec przez okno, ale słyszę jedynie głosy na klatce. Za parę chwil udaje mi się ich zauważyć, widzę mężczyznę i kobietę, idą, ona się o niego opiera, a on stara się ją podtrzymać. I znowu krzyk. Ja przerażona, nie wiem jak się zachować. A oni idą dalej, starają się iść ? dziewczyna wygląda jakby się wyrywała ? Albo nie ? Ale, za jakiś czas znowu coś krzyczy, tym razem udało mi się usłyszeć "Boli", głośno, przeraźliwie. Boże.. jeżeli on ją napada, to ja jestem jedynym świadkiem. Bo nikogo więcej nie widać, a tamte cztery - pięć okien, z bloku z naprzeciwka jakby w transie zaklęte, nikogo nie widać tylko się palą. Straszne. Nagle patrzę, aż odetchnęłam, ktoś biegnie - mężczyzna, nadbiega z prawej strony, w lewą, w stronę tej pary, która trochę się oddaliła.. nadbiega, ale ja już wiem ,że chce pomóc, w momencie kiedy się pojawił. Obeszła mnie ulga. Uf, dzięki Bogu, że znalazł się ktoś trzeci, że usłyszał. Pobiegł w ich stronę,a ja niestety straciłam widoczność tej pary i tego człowieka. Otwarłam okno, żeby coś usłyszeć, może usłyszę ? Cokolwiek ? Jakby wiatr przeniósł, usłyszałam tylko jakieś urywki,że "To moja żona", a tamta dziewczyna, która krzyczała powiedziała "Złamał mi nogę?" coś takiego. Wychylam się obok otwartego okna i staram się jeszcze coś zobaczyć przez szybę, bo przez okno wlatuje jedynie tak zimne, przeszywające powietrze, przechylam się jeszcze trochę w bok. Ten 2 mężczyzna, zawiązuje chyba buta, schylił się, para odchodzi. Ona znów co jakiś czas krzyczy, a mężczyzna nadal ją podtrzymuje, oddalają się. Mężczyzna, który nadbiegł z pomocą dawno już wstał, i patrzy na nich odwrócony plecami, jakby upewniając się ,czy na pewno wszystko gra i wraca, wyciąga z kieszeni papierosy i zapalniczkę, odpalił jednego, jeszcze raz spojrzał na tamtą dwójkę, która zachowuje się niewiarygodnie hałaśliwie, schował ręce w kieszeni i wraca. Dobrze,że się pojawił. Dobrze, że jeszcze są tacy ludzie, którzy nie są obojętni. Jest 2:36, ja pozostaję w szoku. I dziękuję za tych ludzi, którzy nie patrząc się, chcą pomóc. Bądźmy odważni, może kogoś uratujemy. Naprawdę czasami ludzkość mnie zadziwia, on nie wie ,że go widziałam, ale widziałam i gdybym mogła powiedziałabym dziękuję, od dziewczyn, które nie otrzymały w porę pomocy, bo ktoś się nie odważył. Albo po prostu przeszedł obojętnie, bo to nie jego sprawa. Naprawdę, szczerzę, czasami odzyskuję wiarę w ludzi. Media zazwyczaj opisują jak ktoś ginie, miał wypadek, bądź była gdzieś jakaś tam strzelanina i ludzie zgineli, umówmy się to jest na czele, w wiadomościach, nie pokazują tych dobrych rzeczy, które dzieją się nawet przypadkiem. Widzimy to całe zło, a wszystko to co się dzieje, wydaje się przerastać te drobne - dobre rzeczy, które są bardziej wartościowe od tych złych, które zawężają pole widzenia. Brakuje tego, szczególnie opisywanego i nadawanego w większej skali, publicznie, to wielka strata. Bo nie tylko złe rzeczy żądzą tym światem. Dobre też istnieją. Na szczęście, tylko trzeba otworzyć oczy i szukać uważniej, bądź odważyć się ,żeby móc ocalić chociaż jedno życie więcej. - Być otwartym.